Utwierdziłam się dzisiaj w przekonaniu, że zakupy to już nie moja bajka. Tylko się wkurzam na brak kasy, albo na to, że źle wyglądam w czymś, co mi się podoba. To tyle mojego dzisiejszego narzekania. Chyba dotarło do mnie, że od powtarzania, że fatalnie czuję się w swoim ciele wcale go nie pokocham. Męczy mnie udawanie, że czuję się już ok, w momencie, gdy nic nie ulega zmianie. Powątpiewam czasem w to czy kiedykolwiek zaakceptuję siebie. Cholera, w ten sposób znowu przemarudziłam wszystko co chciałam powiedzieć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz